poniedziałek, 16 maja 2016

Z Tarzanem wśród małp

Moje szczęście do książek jest niebywałe. Dobra passa trwa i wciąż trafiam na najlepsze pozycje. Tylko czemu tu się dziwić? Jeżeli akurat przywędruje do mnie taki klasyk jak Tarzan, sukces jest murowany. Z dzieciństwa pamiętam oczywiście Księgę Dżungli, ale Tarzana... nie, Tarzana w wersji książkowej nigdy w rękach nie miałam. Zdaje się, że przeżywam swoje dzieciństwo po raz drugi. I nie mogę uwierzyć, że taka przygoda ominęła mnie kilkanaście lat temu.

Autor: Edgar Rice Burroughs
Tytuł: Tarzan wśród małp
Stron: 396
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cena okładkowa: 39,90zł

Bunt na statku nie kończy się dobrze dla podróżujących nim lorda Greystoke'a i jego żony. Małżeństwo ląduje na wyspie ze skromnymi zapasami i musi nauczyć się radzić sobie w dziczy. Przyspieszmy historię i zerknijmy kilka miesięcy wprzód, kiedy to ich mały synek leży w prowizorycznej kołysce, w domku skleconym przez samego lorda. Rodzice malca już nie żyją, a jego przed niechybną śmiercią z rąk przywódcy małpiego stada ratuje samica Kala. Odtąd mały Tarzan będzie żył wśród małp, przewyższając ich inteligencją i sprytem. Jednak co się stanie, kiedy spotka przedstawiciela swojego własnego gatunku?

Daję słowo, że po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna lektura książki zainteresowała mnie w takim stopniu, że wolałam raczej spędzić nad nią każdą wolną godzinę, niż zwyczajowo sięgnąć po film. Język, którym napisano tę pozycję, jest taki miękki, tak pięknie wyważony, że bawiłam się nie gorzej niż przy moim ukochanym Przeminęło z wiatrem - co samo w sobie jest niezwykłe.

Nie można też nie wspomnieć o postaciach - na przykład o zabawnym profesorze Porterze, który zdecydowanie podbił moje serce, a przede wszystkim o samym Tarzanie, który, choć wychowany wśród zwierząt, a więc nierzadko postępujący z podobnym im okrucieństwem, odznaczał się jednak ludzką duszą.

Były fragmenty, które budziły mój podziw dla pisarskiego kunsztu autora, były też takie, które wzbudzały moje niedowierzanie - ale czy są wymysłem pisarza, czy też rzeczywiście byłyby możliwe, rozsądźcie sami.

Zakładam, że jeśli dotąd nie mieliście okazji przeczytać Tarzana, to teraz to zrobicie. Tak ciepłej atmosfery nie spotyka się w każdej książce. Serce rośnie mi na samą myśl, że będę miała niejedną okazję, by wrócić do tej lektury - choć pęka, gdy pomyślę o zakończeniu. Pocieszam się jednak faktem, że to nie koniec przygód wychowanego w dżungli chłopca.

 Za lekturę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

Co do przeżywania dzieciństwa po raz wtóry... Paczki z okazji wymianki na Dzień Dziecka tworzą się! :)