wtorek, 19 lipca 2016

Pojedynek klasyków - Szymborska i Miłosz

Dostałam dwie powyższe pozycje w jednej paczce od Wydawnictwa Znak i pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy, było pytanie: który z klasyków okaże się lepszy, jeśli ocenimy coś innego niż ich poezję? Miłosz czy Szymborska? Zawsze stawiam na Miłosza, ale... czy i tym razem?


Tak, zdecydowanie i tym razem! Cenię Szymborską, jednak Miłosz wygrywa nie tylko w poetyckim starciu. Wszystkie lektury nadobowiązkowe były moim marzeniem od czasu, gdy Znak wypuścił to piękne, inspirujące wydanie na rynek. Kiedy dostały się w moje ręce, zabrałam się za czytanie z prawdziwym zapałem, ale ten zaraz osłabł. Szymborska niewątpliwie pisze ładnie i zgrabnie, trochę z sarkazmem, półserio, ale zbiór felietonów traktujących o lekturach wartych przeczytania nie do końca spełnił moje oczekiwania.

Do gustu przypadł mi fakt, że poetka wybrała pozycje, o których z pewnością nie słyszeliście - jednak z tego wynika pewna wada: większość z czytelników Wszystkich lektur nadobowiązkowych z pewnością niewiele o tych pozycjach wie, a komentarze Szymborskiej są tak krótkie i zagadkowe, że ciężko po ich lekturze czuć się zachęconym do przeczytania którejkolwiek z polecanych książek. Forma jest dość lapidarna i pomimo że niezwykle przyjemnie czyta się wywody noblistki, a słowa płyną lekko, to jednak nie czuję się podekscytowana możliwością przeczytania którejkolwiek ze wspomnianych książek.

Zdaję sobie sprawę z tego, że napisanie felietonów - i zebranie ich, rzecz jasna! - to ciężka praca, wymagająca wiele talentu i smykałki do literatury. Szymborskiej odmówić tych przymiotów nie można. I muszę przyznać, że niektóre felietony trochę mnie poruszyły, zainspirowały, jednak w ogólnym rozrachunku nie jestem zachwycona. W przypadku Szymborskiej, postawię jednak na poezję.


Zupełnie inaczej sprawy się mają z Czesławem Miłoszem. Kocham jego poezję i - nie, wcale nie jestem stronnicza! - pokochałam również niewierszowaną pozycję Historia literatury polskiej. Bałam się tej lektury okropnie, wydawała mi się zbyt obszerna i inteligentna, byłam wręcz pewna, że sobie z nią nie poradzę, nie przebrnę. Teraz jestem zakochana! Takiej książki szukałam. Daję słowo, powinien o niej marzyć każdy filolog. Literatura polska w jednym miejscu - calusieńka! (no, prawie), wraz z komentarzem historycznym, co jest największym i najwspanialszym plusem tej cudownej książki. Wiele osób, poza nielicznymi wyjątkami, ma problemy ze zrozumieniem całej złożoności historii, wraz ze zmianami społecznymi. Tak, jestem jedną z tych osób. Miłosz poradził sobie z tym zagadnieniem świetnie! Nauczyciel idealny.

Styl godny pozazdroszczenia i z całą pewnością godny mistrza. Książkę z takimi treściami przyswoi każdy. I mnóstwo tu ciekawych obserwacji, nie tylko same fakty, przez co Historię literatury polskiej czyta się niemal jak powieść. Jestem totalnie oczarowana. Czy wiecie, że język polski osiągnął dojrzałość literacką w renesansie, a nie w romantyzmie, jak się powszechnie uważa? A czy wiecie, że Polskę uważa się za przyczółek katolicyzmu, pomimo że Miłosz nazywa ją rajem dla heretyków i ma ku temu mocne podstawy?

Co ciekawe, powyższa pozycja została napisana po angielsku i dopiero później przetłumaczona na nasz rodzimy język. Wszystko po to, by zaznajomić obcokrajowców z naszą literaturą. Może dlatego całość jest tak zrozumiała i hipnotyzująca, i stanowi absolutną podstawę dla każdego Polaka. Czuję wielki niedosyt i wiem, że wrócę do tej książki w najbliższym czasie - a później jeszcze raz i kolejny. Niestety, Miłosz zatrzymał się na roku 1939, ale forma, jaką przyjął, rekompensuje te drobne braki.


Może nie wypada się tak ekscytować, w końcu to klasycy, a o nich trzeba pisać z należytą powagą, ale jestem ogromnie szczęśliwa, że udało mi się zapoznać z tymi pozycjami. Chociaż Szymborska nie wywarła na mnie wielkiego wrażenia, polecam jej Lektury nadobowiązkowe wszystkim, którzy choć trochę byli zainteresowani tą pozycją. Natomiast po Miłosza sięgnijcie jak najszybciej, to prawdziwa perełka!


Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Znak