wtorek, 15 listopada 2016

Wodnikowe Wzgórze

Moje dorosłe czytelnicze życie to ciągłe wyrzucanie sobie, że nie przeczytałam tej czy innej książki w dzieciństwie. Harry Potter jest wspaniały w każdym wieku, ale o ileż większy wpływ ma na nas zaczarowany świat tej serii (jak i każdej innej książki), jeśli czytamy ją mając dziesięć lat, a nie dwadzieścia. Wiem coś o tym, bo długo zwlekałam, nim przeczytałam Harry'ego. Całkiem podobnie było z Wodnikowym Wzgórzem. Nie sięgnęłam po nie, gdy byłam dzieckiem (nawet nie wiedziałam o istnieniu tej książki), choć znajomej mi osobie wypełniła wspaniale najmłodsze lata życia. Wciąż wytrwale nadrabiam zaległości, więc w końcu i epicka powieść o heroicznej wędrówce grupy królików dostała się na moje półki. A, prawie zapomniałam! Wiecie, że bez Wodnikowego Wzgórza nie byłoby wspomnianego Harry'ego Pottera?



Richard Adams urodził się w 1920 roku. Studiował na Uniwersytecie Oksfordzkim, a Wodnikowe Wzgórze to jego pierwsza książka. Jej pierwsza wersja powstała w formie opowiadań, którymi autor raczył swoje córki w drodze do szkoły. Dziewczynki namówiły go do spisania historii, które - bądź co bądź - nieco je przerażały. Książka, początkowo odrzucona przez wiele wydawnictw, sprzedała się w końcu w 11 milionach egzemplarzy i została przetłumaczona na 18 języków. Autor rzucił pracę w administracji, żeby móc zająć się pisaniem na pełny etat.

Królikarnia w Sandleford stoi na skraju zagłady, chociaż nic na to nie wskazuje. Króliki są szczęśliwe, jedzą, rosną, oddają hrakę - wszystko jest jak trzeba! Tylko Piątek, mały, niepozorny królik ze zdolnościami do przewidywania przyszłości, ostrzega wszystkich, że muszą uciekać, bo zbliża się coś strasznego. Wielki Królik, przywódca królikarni, uznaje za szaleństwo pomysł opuszczenia ich siedliska. Jest im przecież tak dobrze! Leszczynek ufa jednak Piątkowi, staje więc na czele wyprawy, która ma zaprowadzić chętne króliki w bezpieczne miejsce. Nie wiedzą, dokąd mieliby się udać ani przed czym uciekają. Podróż przez lasy i pola, i tereny ludzi jest niebezpieczna dla takich małych, bojaźliwych stworzeń - tak bardzo niebezpieczna, że cała grupa może okupić ją życiem.

- Dzieci naszych dzieci posłyszą ciekawą historię - Leszczynek zacytował przysłowie królicze. (s.404)

Aby zrozumieć, dlaczego J.K.Rowling twierdzi, że bez Wodnikowego Wzgórza nie byłoby Harry'ego Pottera, trzeba koniecznie te dwie książki porównać - obie zawierają w sobie dwa kompletne światy. Króliki mają swoją hierarchię (jest przywódca i armia), język, bajki i legendy, bohaterów, których podziwiają, a nawet coś na kształt własnego boga. One same są jak ludzie - każdy inny, o indywidualnym charakterze: znerwicowany jasnowidz, kilku osiłków, jeden narwaniec i, dla równowagi, rozsądny przywódca. Pole bobu to dla nich egzotyczna kraina, a las jest niczym jaskinia lwa. Nie myślcie jednak, że nieporadne, powolne króliki są zupełnie bezbronne. Każdy zapach i ślad mówi im, jaka będzie pogoda, czy w pobliżu czai się wróg i czego spodziewać się na kolację - takim oto sposobem autor wprowadza nas w subtelny, wspaniały świat przyrody widziany oczyma zwierząt.

Czasami nie mogłam powstrzymać się od wzdychania. Jakie głupie te króliki, naprawdę! Dużo czasu minęło, nim doszły do tego, że skoro nie mają króliczek, które kopałyby im nory, to sami muszą się zabrać za brudną robotę. Ostatecznie jednak wybaczałam im nie tylko wolne myślenie, ale nawet wrodzoną tchórzliwość - niejeden z nich potrafił bić się jak szalony, gdy szło o życie przyjaciół (mówię tu o króliku Czubaku, tak zadziornym, że nie da się go nie kochać!). Moim ulubieńcem pozostaje jednak mewa Kihar - jego teksty są nieziemskie, a akcent sprawia, że nawet groźby w jego wydaniu brzmią przezabawnie. 
 
Wspaniale było znów poczuć się jak dziecko. Udawać, że i mnie grozi niebezpieczeństwo, którego nie potrafię nazwać. I żywić nadzieję, że gdzieś tam, na końcu drogi, czeka dom - bezpieczeństwo i radość, i mnóstwo wspaniałych historii opowiadanych z ciepłego wnętrza króliczej nory. I mimo że nie da się tej książki porównać ze wzbudzającym najsilniejsze ze wszystkich emocje Harry'm Potterem, nie da się również o niej zapomnieć. Dziś jeszcze, kilka dni po lekturze Wodnikowego Wzgórza, nie mogę sobie znaleźć miejsca przy innym tytule. Chciałabym jeszcze raz wędrować razem z królikami - od Sandleford aż po Wodnikowe Wzgórze...

Dokąd zdążamy i kiedy przyjdzie komuś z nas przerwać bieg raz na zawsze? (s.66)


Autor: Richard Adams
Tytuł: Wodnikowe Wzgórze
Tytuł oryginalny: Watership Down
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Stron: 528
Oprawa: twarda